Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 202 659 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zapraszam do szufladkowa - miejsca, gdzie kolekcjonuję wykonane przez siebie przedmioty. Upycham je w różnych szufladach - w jednej korale, w drugiej - filcowe torby, w kolejnych - broszki i inne bibeloty.... Gdzieś muszę to sobie zbierać, żeby się nie zakurzyło, nie zapomniało. Żebym po latach mogła wrócić do tej atmosfery, która towarzyszyła mi podczas pasji tworzenia, przeobrażania zwykłego sznurka czy paciorka w przedmiot niosący radość, nadawania drugiego życia przedmiotom, które przestały już cieszyć. Zamykam w szufladach swój czas, odpoczynek, myśli towarzyszące tej babskiej dłubaninie...

Zdjęcia w galeriach.


a ja dalej lubię filc....

piątek, 27 lutego 2015 19:39

          A jednak coś nowego udało mi się zrobić.... Już zwątpiłam czy znajdę jeszcze jakieś nowe pomysły, czy znajdę czas i czy będę miała co tu zamieścić. No i jest coś, czym chciałabym się podzielić! Odkurzyłam moją staruszkę maszynę do szycia i to dało mi nowe możliwości. Stary, poczciwy łucznik na licencji singera. W każdym razie kupiłam tę maszynę dawno, dawno temu, w zupełnie innej rzeczywistości społeczno-ekonomicznej i dlatego darzę ją ogromnym sentymentem. A dodatkową jej wartość stanowi fakt, że jako bardzo młoda dziewczyna kupiłam ją za pierwsze poważne pieniądze, jakie udało mi się w życiu zarobić. O Matko, jak to zabrzmiało... Sama się uśmiecham, kiedy czytam o tych pierwszych poważnych pieniądzach;-) Bo chyba nie były wcale aż takie "poważne", i sugeruję przy tym nieświadomie, że były też jakieś kolejne, np. "drugie" po tamtych "pierwszych".... ;-) Ale prawda jest taka, że w czasach nazwijmy to "okołostudenckich" wyjechałam do Norwegii, gdzie ...zbierałam pomidory. Zbierałam, i zbierałam, dosyć długo to trwało, aż pewnego razu szef powiedział, że ponieważ zbliża się święto wyspy, to trzeba zbierać "as green, as it is possible". Dla mnie "possible" było bardziej rozległym pojęciem niż dla niego, ale wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam. W każdym razie na tym skończyła się moja przygoda z pomidorami, ale i tak po powrocie mogłam zaszaleć i efektem tego jest między innymi ta właśnie wspomniana maszyna do szycia. To były czasy. Pustki w sklepach, ale maszyn jakoś nikt za specjalnie nie kupował :-) A ja owszem, a ja tak!:-) I teraz mam! :-) I nie jest to byle jaka maszyna, nie jakiś przebrzmiały relikt minionej epoki, ale porządny sprzęt, którego można mi pozazdrościć, biorąc pod uwagę chińskie maszyny na plastikowych częściach, jakie teraz królują na półkach w sklepach. Zresztą, to nie tylko moja opinia, ale wszyscy konserwatorzy, którym powierzałam moją staruszkę do naprawy wypowiadali się o niej nader pochlebnie i czule. Hm, pisząc o wszystkich konserwatorach mam na myśli dokładne dwóch, przepraszam za tę skłonność do wyolbrzymiania... I w ogóle to już za bardzo się rozpisałam, całkiem jakbym była jakaś nie wygadana i tak sobie plotę i plotę nadużywając cierpliwości czytającego. Chociaż z drugiej strony cierpliwość to piękna cnota, więc może da się to jakoś usprawiedliwić?... Słyszę zgrzytanie zębami... Ok. już nie przeciągam...

       Ale czemu ja tak dużo o tej maszynie? Bo na niej szyję teraz torby. Moja skrócona odpowiedź na postawione pytanie nie jest absolutnie dobrym wzorem dla moich drogich uczniów, gdyby któryś z nich tu zajrzał i czytał... Tak, tak, uczę, żeby udzielać pełnych odpowiedzi na zadawane pytania, czyli powinno być: Piszę tak dużo o mojej maszynie, ponieważ od kiedy ją uruchomiłam to zaczęłam szyć na niej torby z filcu, a do tej pory szyłam je ręcznie. Teraz natomiast mogę zadbać o lepsze wykończenie i wszyć suwak, czego przedtem nie robiłam, słowem uzyskałam nowy design. 

 

 

WP_20150227_001.jpg

 

        Tak jak wspomniałam, jest suwak, jest pasek, są napy kaletnicze, czyli robi się coraz bardziej profesional..... Sie człowiek uczy, sie człowiek rozwija....;-)

        No, właśnie. Zaczęłam filcować na mokro, a te bochomazy na torbie to właśnie efekt pierwszych prób w tym temacie. Mimo, że są przypadkowe, to jednak ustylizowałam je tak, że pewnie wywołują u wszystkich te same lub bardzo podobne skojarzenia - trochę abstrakcyjne, ale...kwiaty. Kwiaty?... ta.... kwiaty..... jak się dobrze przyjrzeć....... tak, jak malowane! ;-)

 

 

WP_20150227_004.jpg

 

         W odróżnieniu do filcowania na sucho, trudno jest uzyskać zamierzony kształt i nawet kolor. Trudno jest mi, samoukowi... Ale nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa. Ten kwiatuszek poniżej jest już podobny do czegoś konkretnego, nie sprawia już wrażenia takiej całkowitej przypadkowości... 

 

WP_20150227_005.jpg

 

        O! Tu też... kwiaty. Będą z tego kwiaty na następną torebkę. Filcowanie na mokro przypomina bardzo malowanie farbami. Nie opisuję tu tej techniki, bo jeśli ktoś jest zainteresowany i chciałby spóbować jak się to robi, to bez trudu można znaleźć filmiki na you tube z kursami o filcowaniu na mokro krok po kroku.

 

 

WP_20150227_012.jpg

 

 

    Bardzo lubię filc, filcowanie, filcowe ozdoby, filcować, i wszelkie inne tagi związane z tym tworzywem i jego wykorzystaniem. Mam nadzieję, że  wyobraźnia podpowie mi jeszcze jakieś inne jego zastosowanie, a tym czasem poniżej nowe pomysły na biżuterię i zagadka: z czego to jest zrobione? 

 

WP_20150227_010.jpg

 

 

WP_20150227_009.jpg

 

 

WP_20150227_008.jpg

 

 

WP_20150227_007.jpg

 

 

 

WP_20150227_006.jpg

 

       P.S. Chociaż ostatnio rzadko coś zamieszczam na blogu, to lubię sobie czasem wejść i ... poczytać komentarze :-) Bardzo dziękuję za te miłe :-) Dobre słowo zdecydowanie podnosi samoocenę, nawet jeśli kolejny raz czytam ten sam komentarz. Niesamowita moc słowa. Dziękuję!

 

        


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Szopka bożonarodzeniowa

niedziela, 23 listopada 2014 19:30

     Witam i cieszę się, że ktoś tu jeszcze zagląda :-) Ja sama zaglądam dosyć rzadko, bo wiadomo jak jest z czasem.... Nie, żebym go nie miała, ale.. mam tyle rzeczy do zrobienia, że rezerwuję go na to, co jest konieczne. Ale czas mam, bo na ogół nadążąm z tym, co trzeba, a blog to hobby.... Prawda jest taka, że ostatnio nie robiłam nic, co mogłoby zaistnieć na blogu. Teraz natomiast włączył mi się już alarm przedświąteczny, więc....

      Dzisiaj będzie już w klimacie bożonarodzeniowym. Poszukiwałam ostatnio pomysłu na jakieś ciekawe i niebanalne ozdoby świąteczne. Bombki ze styropianu to już każdy może sobie kupić i ozdobić. A ja poszukiwałam czegoś raczej niespotykanego. Przypomniałam sobie, że w zeszłym roku na Kongresie Pedagogicznym  pan Franciszek Sychowski z Wejcherowa prezentował śliczne i robiące wrażenie szopki wykonane ze spinaczy do bielizny. Były urocze i niespotykane. Postanowiłam i ja spróbować zrobić taką szopkę i jeśli uznam, że to nie jest zbyt trudne i skomplikowane, to może zrobiłam je też ze swoją klasą na kiermasz świąteczny. A oto o czym ja w ogóle mówię/piszę:

 

WP_20141123_033.jpg

 

To efekty moich "konstruktorskich" poszukiwań....

 

 

WP_20141121_003.jpg

 

Dach skośny, dach prosty...

 

 

WP_20141121_005.jpg

 

     Metodą prób i błędów, podpatrując zdjęcia szopek pana Franciszka udało mi się skleić takie oto szopki, do wykonania których potrzebne są:

- spinacze drewniane do bielizny

- klej wikolowy

- sianko (użyłam takiego, że sklepu dla zwierząt)

- koralik

- kawałek filcu

- kawałek dratwy

- gwiadka

 

 

WP_20141123_005.jpg

 

      Spinacze trzeba rozłożyć na części. Nie używamy metalowej sprężynki, tylko same drewienka.

      Na zdjęciu poniżej pokazany jest pierwszy etap pracy - podłoga zbudowana z 20 połówek spinaczy sklejonych ze sobą. Zanim klej porządnie złapie trzeba trochę poczekać i dobrze wtedy zająć się czymś innym, żeby nie tracić czasu.

 

 

WP_20141123_006.jpg

 

     Ta część to tylna ścianka. Należy ją skleić w kształcie trójkąta, wtedy łatwo będzie przykleić skośny daszek.

 

 

WP_20141123_007.jpg

 

     A tak wyglądają części do daszku - cztery połówki sklejone ze sobą na płasko.

 

 

WP_20141123_008.jpg

 

      Poniżej boczki - trzy połówki sklejone ze sobą na płasko. W taki sam sposób należy wykonać także  "podmurówkę" na tył szopki podtrzymującą plecki.

 

 

WP_20141123_009.jpg

 

 

Tutaj wszystkie elementy, które zostawiamy w spokoju na ok. 1 godzinę, żeby się dobrze skleiły.

 

 

 

WP_20141123_020.jpg

 

     W wolnym czasie wykonujemy Dzieciątko do żłóbka. Wycinamy z filcu kwadrat o boku ok. 6 cm.

 

 

WP_20141123_012.jpg

 

Kolejne zdjęcia pozbawię komentarza, bo wszystko widać krok po kroku.....

 

 

WP_20141123_013.jpg

 

 

WP_20141123_014.jpg

 

 

WP_20141123_015.jpg

 

 

WP_20141123_016.jpg

 

 

 

WP_20141123_017.jpg

 

     Becik związałam, ale wcześniej dodatkowo na wszelki wypadek także skleiłam od spodu. Koralik także przykleiłam  i zaokrągliłam nożyczkami górny róg filcu.

     Jeśli chodzi o czas, to zrobienie becika zajęło nam tylko chwilę, więc teraz mamy jeszcze czas na... kawę? ciastko? spacer? No, nie rozpędzajmy się tylko za bardzo, bo godzina szybko mija i już możemy brać się dalej za robotę. Jeśli cześci szopki są już sztywno połączone to łączymy je w następujący sposób:

     Plecki i daszek:

 

 

WP_20141123_021.jpg

 

 

WP_20141123_027.jpg

 

     Podłoga i "podmurówka":

 

 

WP_20141123_023.jpg

 

 

Doklejamy boczki:

 

 

 

WP_20141123_025.jpg

 

    Po odczekaniu kolejnej godziny łączymy tył szopki z podłogą:

 

 

 

WP_20141123_031.jpg

    

     Do środka wklejamy sianko, a na nim kładziemy Dzieciątko Jezus:

 

 

WP_20141121_003.jpg

 

     W czasie pomiędzy poszczególnymi etapami sklejania szopki udało mi się  zrobić jeszcze inne ozdoby świąteczne, m.in. bombkę oklejaną sznurkiem i ozdabianą cekinami:

 

 

WP_20141123_029.jpg

 

      Świeca decoupage w aniołki:

 

 

WP_20141123_001.jpg

 

 

 

 

WP_20141123_032.jpg

 

       Wykonanie szopki nie jest trudne, ale wymaga czasu i cierpliwości w czekaniu na sklejenie się poszczególnych elementów. Efekt końcowy jest jednak wart tego poświęcenia, bo szopki wyglądaja bardzo efektownie i oryginalnie w prównaniu z ozdobami dostępnymi do kupienia w sklepach. No i szopki bezpośrednio odnoszą się do symboliki Bożego Narodzenia i przypominają najważniejszą prawdę o Bożym Narodzeniu - narodziny Jezusa, o czym nie zawsze się pamięta w zalewie choinek, aniołków, Mikołajów, prezentów i innych świątecznych gadżetów. 

 

     P.S. Wiem, że ten kociaczek nie pasuje zupełnie do wpisu o szopkach świątecznych.... Został ufilcowany na styropianowej formie metodą filcowania na sucho i bardzo podoba się naszej małej kotce, która chce się z nim bawić. Niech więc sobie tu trochę posiedzi w spokoju...

 

 

WP_20141121_002.jpg

 

 

 

 


Podziel się
oceń
6
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Zamiast wyrzucić na śmietnik....

wtorek, 08 lipca 2014 22:34

      Na co dzień nie zwraca się uwagi na stan niektórych przedmiotów, które są wokół nas. I tak było z tą szafką na buty. Stała sobie w kąciku od wielu, wielu już lat i wszystko było dobrze, dopóki jej nikt nie ruszył. Ale przy okazji małego remonciku w przedpokoju nagle wyszło szydło z worka. Cud prawdziwy, że to-to jeszcze się nie rozsypało i dzielnie spełniało swoje zadanie przechowywania naszego obuwia. Prawda jednak była smutna i nieodwracalna - szafka idzie na śmietnik. Zastąpi ją nowa, bardziej nowoczesna i elegancka, bardziej reprezentatywna i doskonale predystynowana do przechowywania naszych pantofelków, kapci, klapek, sandałów i kaloszy. Słowem: stare precz! 

     I tu pojawiła się pewna myśl.... Skoro i tam jest na stracenie, to można się trochę pobawić i spróbować ją uratować. Ze stołem się udało, to może i tym razem się uda?  Tak... A poza tym...., człowiek też jakby nie było się starzeje, i żeby tak zaraz stare miało trafiać na śmietnik.... 

     A to "stare" wyglądało tak:

 

WP_20140708_002[1].jpg

 

      Prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy, a na dodatek ze sporymi uszczerbkami w swojej sfatygowanej już i nadszarpniętej zębem czasu powierzchowności:

 

 

WP_20140708_003[1].jpg

 

       Ale trudno, jest jak jest i nic na to nie poradzę. Mogę natomiast wykorzystać te niedoskonałość i uczynić z nich walor, nieprawdaż? To trochę tak, jak z moimi piegami.... Kiedy byłam jeszcze w podstawówce i ktoś mi dokuczał, że jestem piegowata, to nauczyłam się odpowiadać, że owszem, tak, ale to super sprawa, bo piegi są niesamowicie modne! I jeszcze udzielałam dobrych rad, że jeśli ktoś chciałby też mieć piegi to polecam wystawianie się na słońce na przełomie lutego i marca, bo wtedy jest największa szansa, że piegi wyjdą :-) To ostatnie to akurat prawda, jakkolwiek niedorzecznie by zabrzmiało....

     W każdym razie wracając do nędznej starej szafki na buty, postanowiłam zrobić atutem to, co na pierwszy rzut oka ją szpeciło...

     Pierwszy etap - malowanie farbą akrylową. Użyłam tych samych preparatów, które używałam niedawno do ozdabiania stołu.

 

WP_20140708_004[1].jpg

   

     Nie będę tu powtarzać opisu wszystkich etapów, ponieważ są zamieszczone w poprzednim wpisie. W każdym razie zdarzyło mi się zajrzeć parę razy do tego opisu, żeby sobie przypomnieć, co po kolei mam robić... ;-)

     No i wyszło coś takiego:

 

 

WP_20140708_005[1].jpg

 

 

     Tu wierzchnia blat szafki:

 

 

 

WP_20140708_011[1].jpg

 

 

         Pierwsza szuflada. Tu pojawiła się w trakcie pracy pewna trudność, której nie przewidziałam niestety. Otóż podczas malowania stołu, którego blat był powierzchnią poziomą, nie było to istotne, ale teraz, przy malowaniu powierzchni pionowej okazało się, że preparat do spękań..... zaczął spływać jak tani tusz do rzęs beczącej pannie. I to widać właśnie na tym zdjęciu.... Ale przecież miałam się nie przejmować takimi drobiazgami w myśl zasady, że defekt staje się walorem....

 

 

WP_20140708_010[1].jpg

 

 

     A tak wygląda uchwyt po potraktowaniu go preparatem do spękań:

 

 

WP_20140708_009[1].jpg

 

 

     To jest nasz defekt, czyli pęknięcie na szufladzie. Pomalowane i ozdobione, postarzone co-nie-co zupełnie nie rzuca się w oczy. Przy tych wszystkich zabiegach postarzania wygląda jak celowa misterna robota ;-)

 

 

WP_20140708_008[1].jpg

 

 

       Gotowa szafeczka stoi sobie grzecznie w przedsionku. Jest tak rustykalna, że aż dech zapiera :-) 

 

 

WP_20140708_016[1].jpg

 

      A  miała skończyć na śmietniku.....

 

 

 

WP_20140708_013[1].jpg

    

       Stare nie znaczy bezużyteczne. Ostrożnie zatem z tym wyrzucaniem na śmietnik..... Nie tylko starych mebli.... , i nie tylko na śmietnik w dosłownym tego słowa znaczeniu.... 

 


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

entliczek - pentliczek, mam nowy stoliczek :-)

sobota, 10 maja 2014 19:43

   Sprawdziłam, że dokładnie 21 września 2011 roku napisałam na moim blogu, że chciałabym ozdobić techniką decoupage'u stary drewniany stół, który stoi w naszej kuchni. No, i w końcu udało się. Ale dzięki Bogu mamy już 10 maja 2014, więc sporo czasu upłynęło od tamtej deklaracji do chwili obecnej, kiedy to się w końcu stało faktem:-) Ten upływ czasu uświadomił mi, że jestem już jakby nie było... starą bloogerką;-) Dziwne wrażenie, tak odwrócić się do tyłu i zobaczyć jaki kawał czasu zostawiło się za sobą.... Dziwne też tak pomyśleć o sobie samej - "stara bloogerka";-) ,..... i wcale nie chodzi mi o słowo "stara", tylko "bloogerka";-)....

    Stół jest! A wykonanie go było wielką frajdą. To przecież kawał drewna, a nie kilka centymetrów sklejki, jak to miało miejsce  w przypadku ozdabiania pudełeczek czy szkatułek. Wyzwanie było więc spore, może dlatego tak długo się do tego zabierałam.

   Oprócz mebla - starego, zdezelowanego już nieco stołu, nadwyrężonego zębem czasu i codziennym użytkowaniem, potrzebne były jeszcze:

 

 WP_000904.jpg

 

- papier ścierny

- farba akrylowa jasna (tu kolor beżowy)

- farba akrylowa ciemna (w tym przypadku użyłam koloru brązowego), jako warstwa pod spękania

- preparat jednoskładnikowy do spękań

- purpurina

- werniks klej+ lakier

- lakier z połyskiem do wykończenia ( Ze względu na dużą powierzchnię do pomalowania nie używałam lakieru typowego dla decoupage'u, ale lakieru 3V3 do mebli i boazerii, taka oszczędna jestem.... Lakier jest super, niekapiący, bardzo dobrze się rozprowadza, szybko schnie, odporny na zarysowania i wodę, wydajny, ekologiczny, bez zapachu, polecam!)   

- pędzel

- wałeczek do malowania

- nożyczki

- serwetki z wybranym wzorem

 

1. Przygotowanie do malowania

 

   Na początku trzeba było usunąć starą warstwę lakieru. W moim przypadku wystarczyło przetarcie papierem ściernym, ale to i tak zajęło około 2 godzin. 

 

2. Malowanie blatu

 

   Na oczyszczony blat należy równomiernie nanieść farbę akrylową w wybranym kolorze, który będzie dominujący jako tło stołu. Ja użyłam farby do malowania ścian, ... bo jak już wcześniej pisałam, taka oszczędna jestem.... i farba ta bardzo dobrze się sprawdziła.

 

WP_000860.jpg

 

   Najlepiej malować wykonując ruchy pędzlem w jednym kierunku, zgodnie z kierunkiem słojów drewna.

 

 

WP_000861.jpg

 

   W moim przypadku dwukrotne malowanie wystarczyło, żeby uzyskać równomiernie pomalowaną powierzchnię.

 

 

WP_000880.jpg

 

3. Spękania

 

   W celu postarzenia stołu, aby nadać mu bardziej "ciepły" wygląd w stylu retro postanowiłam wykorzystać preparat do spękań jednoskładnikowych. Najpierw jednak  miejsca,  w których mają być te spękania musiałam pomalować farbą akrylową w ciemniejszym kolorze niż cały stół, żeby był dobrze widoczny w szczelinach spękań. Zastosowałam w tym celu farbę w kolorze brązowym.

 

 

WP_000883.jpg

 

    Po wyschnięciu farby naniosłam na nią preparat do spękań jednoskładnikowych, a po kilku minutach pomalowałam te miejsca farbą w kolorze tła, czyli beżowym. Należy malować szybko, zdecydowanymi ruchami pędzla i w jednym kierunku, bez poprawiania. W przeciwnym wypadku spękania mogą się nie udać. 

 

 

WP_000884.jpg

 

 

4. Ozdabianie

 

   Po wyschnięciu i uzyskaniu pożądanych, a czasami też niepożądanych spękań, można przystąpić do ozdabiania stołu wybranymi wzorami. Starannie wycinamy nożyczkami elementy ozdobne z serwetek i przymierzamy najpierw "na sucho" na stole, żeby dobrze je rozplanować.

 

 

WP_000886.jpg

 

   Następnie zgodnie z zasadami techniki decoupage'u możemy przystąpić do przyklejania wzorów używając odpowiednich werniksów.

 

 

WP_000887.jpg

 

   Po przyklejeniu wzorów w róże stół wydawał mi się za spokojny i jednostajny. Dlatego też użyłam jeszcze raz preparatu do spękań, który położyłam tu i tam na tle beżowej farby - wtedy spękania były mniej widoczne i nie rzucające się tak bardzo w oczy, ale rozbijające tą jednostajność barwy. Użyłam też purpuriny, którą wcierałam delikatnie głównie w miejsca wokół wzorów.

 

 

WP_000888.jpg

 

   Wokół wzorów widoczna była obwódka od werniksu, którą zamaskowałam podmalowując beżową farbą.

 

 

WP_000889.jpg

 

 

5. Lakierowanie

 

   Ostatni etap to lakierowanie. Użyłam do tego wąskiego wałeczka, który bardzo równo rozprowadza lakier po powierzchni i nie powoduje zacieków. W ten sposób pięciokrotnie zabezpieczyłam blat stołu, co wzmocniło jego odporność na zarysowania.

 

 

WP_000891.jpg

 


WP_000896.jpg

 

 

   I po pracy :-) Ozdobienie stołu zajęło mi kilka dni, bo wykonywałam bez pośpiechu kolejne etapy, każdego dnia po trochu.

 

 

 

WP_000898.jpg

 

    Oczywiście wprawne oko dopatrzy się wielu niedociągnięć, jednak ogólne wrażenie jest bardzo pozytywne., a ja jestem z siebie dumna :-) Może nie zbyt fajnie tak o sobie pisać, ale tak jest i już! :-) Taka mała autoafirmacja każdemu się czasem należy :-) Zresztą styl tego stołu, ze spęknięciami i celowo zastosowanymi efektami postarzającymi pozwala na pewne niedociągnięcia, które sprawiają wrażenie celowości. I tego się będę trzymać. Po prostu tak miało być!:-) Moim domownikom efekt końcowy się podoba, mi też, a to już sukces, bo to przecież my będziemy korzystać z tego stołu najczęściej:-)

 

 

WP_000899.jpg

 

 

    Na zdjęciach widać, że nogi stołu jeszcze nie są pomalowane. Ale to już drobiazg, który zaraz się zrobi. Nogi będą w kolorze blatu, czyli beżowe i polakierowane, żeby dobrze komponowały się z całością. 

 

 

WP_000900.jpg

 

WP_000902.jpg

 

   Taki nietypowy mebel ociepla wnętrze kuchni i sprawia, że staje się bardziej przytulna. Aż chce się usiąść i wypić herbatę :-) 

 

 

WP_000907.jpg   

 

   Po takim wyczynie trzeba się dobrze zastanowić co dalej......... Bo, że będzie jakieś dalej, to pewne :-)

 


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

tyle kwiatów dookoła...

niedziela, 04 maja 2014 21:19

Marzy mi się ciepła wiosna, a jaka jest - każdy widzi.... Zimny weekend majowy się kończy, a i następne dni nie zapowiadają się bardziej obiecująco.... Może dlatego dzisiaj zasiadłam na pół dnia do decoupage'u, chociaż w planach miałam prace w ogródku. No, cóż...., ogródek musi zaczekać.  A tymczasem dzisiaj wykorzystując nie najlepszą na prace ogrodnicze pogodę z wielką pasją ozdabiałam wszystko co miałam w domu. Jedną tylko rzecz zostawiłam sobie na później.... Ale o tym mam nadzieję jeszcze napiszę, jak już będę się miała czym pochwalić.... Chociaż już się nie mogę doczekać! Zupełnie jak dziecko :-)

Dzisiaj powstały kolorowe zakładki, pudełka, świeczniki, świece i ramki... Wszystko w elementy roślinne - kwiatowe. Popatrzcie na zdjęcia:

 

WP_000808.jpg

Tu zestaw w róże - świecznik ze świecą i zakładka. Zestaw może niepraktyczny, bo dzisiaj już się raczej nie czyta książek przy świecach, ale.... Powiedzmy, że to zestaw dla romantycznych.... Chyba są jeszcze tacy wśród nas? :-)

 

 

WP_000809.jpg

Tu sytuacja podobna, tylko zamiast róży element oliwki. Tam było ładnie i romantycznie, a tu jest... smaczniej jakby nie było... Osobiście przepadam za oliwkami :-)

 

 

WP_000811.jpg

Kolekcja świeczników.

 

 

 

WP_000831.jpg

 

 

WP_000832.jpg

 

 

Tam była kolekcja, a poniżej każdy osobno:

 

WP_000812.jpg

 

WP_000813.jpg

 

WP_000814.jpg

 

WP_000815.jpg

 

WP_000816.jpg

 

A tu kolekcja zakładek do książek:

 

WP_000818.jpg

 

.... i dwa pudełka na... długopisy? Pudełka są z odzysku, bo były w nie zapakowane ozdoby na choinkę, ale szkoda mi było wyrzucić...

 

WP_000819.jpg

 

A tu ramki na zdjęcia. Znowu powtarza się motyw róży, ale akurat te serwetki świetnie się  nadają do decoupage'u. Super się wycinają i nie marszczą przy przyklejaniu.

WP_000821.jpg

 

Uzbierało się tych przedmiotów ozdobionych różami....

 

WP_000822.jpg

 

Świecznik + zakładka, brakuje tylko świecy do kompletu, no i ... książki.... ;-) O ile świecę mogę dorobić, to z napisaniem książki chyba nie podołam, przynajmniej  w najbliższym czasie... ;-)

 

WP_000823.jpg

 

 

WP_000824.jpg

 

Gdyby nie to, że zrobiło się już późno, to pewnie bym jeszcze trochę poszalała z tym decoupage'm, bo to bardzo relaksująca zabawa :-)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

coś nowego na jesień

niedziela, 10 listopada 2013 21:49

   

WP_000138.jpg

 

    Nowego, i nie nowego zarazem... Bo to znowu torba, i znowu z filcu, ale nowe,  szumnie co prawda powiedziane, ale jednak... wzornictwo :-) Oj, pomysłów  i wzorów w głowie to ja mam bardzo dużo, tylko gorzej z ich realizacją. I z czasem, bo przy szyciu ręcznym jest to bardzo praco- i czasochłonne zajęcie. Ale w dni takie jak dzisiaj, kiedy jest tego czasu odrobinę więcej uszycie tych rzeczy sprawiło mi sporo zadowolenia.

 

 

WP_000140.jpg

 

    Bardzo lubię kupować nowe torebki. Teraz też byłam już o krok od popełnienia tego czynu, ale powstrzymałam się na myśl o tym, ile tereb jest już w mojej szafie... No więc nie kupiłam nowej, co wymagało wysiłku woli..., ale myśl o uszyciu czegoś nowego nie dawała mi spokoju.

   Ta torba ma w sobie coś innego od poprzednich. Otóż ma dużo kieszonek - na tylnej ściance jest kieszonka na dokumenty i druga na jakieś drobiazgi. Na przedniej ściance od środka jest podwójna kieszeń na telefon i ... na coś tam jeszcze..., nie wiem, chusteczki może... A z przodu jest duża kieszeń w klapką ozdobiona kwiatkami w odcieniach brązu, turkusu i szarości. W środku każdego kwiatka jest przyszyty guzik.

    To tyle o torbie. Chociaż może jeszcze dodam, że jest duża i głęboka... 

 

 

WP_000141 (2).jpg

 

 

WP_000144.jpg

 

     A w komplecie do torby jest etui na telefon i etui na długopisy. Wszystko uszyte z tego samego filcu i utrzymane w tej samej tonacji kolorystycznej.

 

 

WP_000154.jpg

 

 

WP_000155.jpg

 

   Spakowałam się i jestem zadowolona. Wszystko co trzeba  zmieściło się i jeszcze jest luz. A ja lubię duże i dobrze zorganizowane torby. I nie wiem do końca czy to moja wada czy zaleta, ale w przeciwieństwie do tego, co często słyszę o damskich torebkach, ja w swojej mam zawsze porządek :-)


Podziel się
oceń
9
2

komentarze (12) | dodaj komentarz

Przerwa techniczna, ... ale już po przerwie :-)))

czwartek, 24 października 2013 21:48

WP_000000 - Kopia.jpg     

 

 

     Niestety nie nadążam za zmianami. Na ogół trudno mi je zaakceptować i przyzwyczaić się do nowego, nawet jeśli są to zmiany na lepsze. W moim przypadku brzmi to mniej więcej tak: "lepsze jest wrogiem starego":-) A chodzi o to, że odkąd zmienił się sposób zarządzania blogami na wp, czyli już kawałek czasu temu, to nie mogłam pokonać trudności technicznych z tym związanych. W związku z tym nie umiałam niestety zamieścić nowego wpisu.... Wydaje się, że w końcu udało mi się pokonać te wszystkie "niespodzianki", które napotykałam po drodze i dzisiaj chyba w końcu się uda....

    A tu "w międzyczasie" znowu zrobiła się jesień... W tym roku wcale nie jest taka znowu bardzo złota i kolorowa, tylko zimna i pochmurna. Niestety jestem zmarźluchem i wszelkie oznaki pogorszenia pogody i spadająca temparatura działają na mnie niemalże depresyjnie... Niemalże,... bo z drugiej strony jest to dobry czas na spotkania przy herbatce, czas wrzosów, świec i kominków zapachowych... 

  No i udało mi się wykombinować coś nowego na jesień... Zamiast koszyka z grzybami.... , koszyk z filcowymi różnościami....

 

 

 WP_000004.jpg

 

    Dzięki zastosowaniu nowych kształtów foremek do ciasteczek mogłam zrobić nowe wzory broszek i korali. Tym razem  do filcowania używałam nie pojedynczych igieł, ale specjalnego "pióra" na 3 igły. Jest rewelacyjne, super dokładnie i dużo szybciej ubija czesankę. I chociaż jego cena nie jest zbyt zachęcająca, bo dosyć sporo kosztuje, to bardzo polecam, bo jest rewelacyjne!

 

 

WP_000006.jpg

   

 

 

WP_000007.jpg

 

 

 

WP_000008.jpg

     

 

    A jak korale, to czemu też nie kolczyki...

 

 

WP_000010.jpg

 

 

      W komplecie do kolczyków pojawił się również pierścionek. Może nie jest zbyt praktyczny, bo trudno w nim np. umyć ręce lub założyć rękawiczkę. 

 

 

WP_000015.jpg

 

 

     Temat kolczyków i pierścionków ulegał dalszej metamorfozie. To dosyć duża biżuteria dla odważnych.

 

 

WP_000027.jpg

 

 

WP_000030.jpg

 

 

     A to już inna technika. Decoupage. Pudełko na drobiazgi.

 

 

WP_000024.jpg

 

 

    I zrobiło sie wrzosowo, wrześniowo, fioletowo.... Zdjęcia odczekały sporo czasu z powodu braku moich umiejętności, i już nie jest tak wrześniowo, tylko październikowo, i to ostatnia dekada... 

 

 

WP_000018.jpg

 

 

         ... i mimo, że to już jesień w pełni, to wcale nie jest smutno i nudno. W głowie mam jeszcze sporo pomysłów, tylko czasu trochę mało na ich realizację. Ale to i tak lepiej, niż gdybym miała czas i nie wiedziała co z nim zrobić :-)

    

       


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Wiosenna inwazja kotów...;-) Krótki poradnik: jak uszyć torbę...

poniedziałek, 06 maja 2013 19:35

...przesadziłam z tą inwazją.... Ale wiosna to przecież dobry czas na przesadzanie... ;-))) 

     Długo, długo nic nie robiłam, aż w końcu... coś zrobiłam. Wzięłam się za zaległości, bo naobiecywałam cuda, czego to ja nie zrobię, a potem utknęłam w zaspach śnieżnych i tak aż do wiosny... Jak to dobrze, że ta zima była taka długa, dzięki temu kiepską, bo kiepską , ale jednak  znalazłam jakąś wymówkę dla mojego lenistwa...

     Aż wstyd powiedzieć, ale dla pewnej osoby czas oczekiwania  na torbę z kotem wynosił ostatnio jakieś... pół roku... I kto wie, jak by się sprawa potoczyła dalej, gdyby nie upomnienia i mobilizacja ze strony mojego męża (...dzięki Ci Kochanie za wsparcie!:-) Weekend majowy był dobrym czasem na nadrobienie zaległości i ...udało się! Są! Dwie! Do wyboru dwie torebki na ławeczce - grafitowa (ciut mniejsza) i szara (ciut większa):

 

 

 

     Tu szara, czyli... ciut większa... Z brązowym kotem. Tobra z filcu o grubości 3mm, z długimi uszami do noszenia na ramieniu. Zmieści A4 i jeszcze bardzo duże drugie śniadanie, termos, parasolkę i wiele innych rzeczy. Nawet laptopa... No, skoro mieści kota, to i laptopa też, nie ma tematu... 

 Wymiary: szer.45cm, wys.35cm, gł.8cm.

 

 

 

 

   Tu grafitowa, czyli ciut mniejsza od tej ciut większej:-) Wykonana z grubszego, impregnowanego filcu - 4 mm.  Też ma długie uszy, też nadaje się spokojnie do noszenia na ramieniu, też pomieści wszystko to, co tamta, tylko ciut mniej, bo przecież jest ciut mniejsza... Ozdobiona oryginalnym, soczystym  pomarańczowym kotem:

 Wymiary: szer.40cm, wys.35cm, gł.7cm.

 

 

 

 

    Często spotykam się z pytaniem jak się szyje takie torby. Oczywiście trudno by było zdradzić tu wszystkie tajniki, ale trochę się podzielę swoją wiedzą i umiejętnościami, a może przede wszystkim doświadczeniem.

    Wszystko szyję ręcznie, a więc jak to w takich przypadkach bywa "nic dwa razy się nie zdarza". Każda torba jest inna.

    Najpierw zestaw "narzędzi" bez których ani rusz. Tzn. ja ani rusz, bo może ktoś inny ma na to inny pomysł. Ja muszę mieć: odpowiednie grube nici, szpilki, centymetr, nożyczki, igły, skórzaną rękawicę..., no i jeszcze filc.

 

 

   

    Nie potrafię napisać jak zaprojektować torbę, bo do tego to trzeba chyba dojść samemu. Ale można z pewnością zacząć od prostych form z prostokąta lub kwadratu. Wycięte elementy musimy spiąć szpilkami, żeby się nie przesuwały i... szyjemy. Proste jak dotąd, nie?;-)

 

    A tu kilka zdjęć roboczych... Żeby uszyć torbę trzeba się odpowiednio ubrać. Mam na myśli grubą, skórzaną rękawicę, w celu łatwiejszego przeciągania igły. Jest to ważne szczególnie przy szyciu filcu impregnowanego, chociaż przy tym cieńszym też się przydaje.

 

 

     Ważna jest też igła. A nawet bardzo ważna. Zwykłą igłą będzie ciężko. Dlatego ja używam specjalnych igieł ze sklepu... rycerskiego, do szycia akcesorii rycerskich.

 

 

 

    Taka igła ma długość od 9 do 12 cm, no i oczywiście odpowiednią grubość. Nie ukrywam, czasami trzeba sobie pomóc przy szyciu... kombinerkami.

 

 

 

 

 

    Oczywiście mam świadomość, że nikt po przeczytaniu tego, co tu napisałam nie nauczy się szyć toreb z filcu. Ale jakieś pojęcie na pewno zyska, a reszta to już pole dla wyobraźni i sprawnych palców. Ale gdyby były jakieś pytania, to w miarę możliwości chętnie odpowiem.

 

    A jak wiosna, to kwiatki. W moim ogródku jako pierwsze zakwitły właśnie te na zdjęciu poniżej:

 

 

A to kwitnąca wiśnia na działce: 

 

 

 

    WSZYSTKO CIESZY OCZY I SERCE!

    Życie jest piękne, zwłaszcza po długiej zimie...:-)

 

 

 


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Pisanki filcem "malowane"

sobota, 30 marca 2013 17:32

    Kolejne Święta. To już moja trzecia Wielkanoc na blogu:-) Czas leci, a wciąż nowe pomysły... Taki np., żeby na Wielkanoc spadł śnieg to przecież bardzo oryginalny pomysł i dawno takiego nie było:-) Tak, tak, tylko to zdecydowanie nie jest mój pomysł (i na całe szczęście, bo by mi się dostało od co niektórych:-) Nic to, damy radę, oby tylko gorzej nie było, a przecież zanosi się, że będzie zdecydowanie lepiej. Chociaż myślę sobie, no komu jak nie sobie mam myśleć.... :-), że w obecnej sytuacji nawet odrobina lepiej będzie witana wiwatami i wielką radością tłumów, do których i ja się zaliczam:-)

    A co do pomysłów, tym razem własnych, to poniżej trochę wielkanocnych jaj:-) Tak, tak, jaja sobie robię w wolnych chwilach między porządkami, kuchnią a prasowaniem. Są to styropianowe jaja filcowane. Myślę, że jak ktoś miał już do czynienia z filcowaniem na sucho, to bez problemu patrząc na nie odgadnie jak się je robi. 

 

   Nie ma wątpliwości,że najpierw było ... jajko! Ja korzystałam z dużych, większych zdecydowanie niż indycze, ale oczywiście ze styropianu, żeby nie było wątpliwości. Takie jajko najpierw trzeba było "obfilcować"? czy też może "zafilcować" na jeden kolor....

 

 

     .... a potem wzorki według uznania i pomysłów. Przyznaję, że i tym razem korzystałam z ... foremek co pierniczków. Są bardzo przydatne, nie tylko w kuchni...

 

 

 

 

      Wiosny nam się chce, więc jajko w kwiatki:-)

 

 

 

     Kwiatki to za mało, dorzuciłam jeszcze kilka motyli.....

 

 

 

 

    A jak się skończyły pomysły z motywami wiosennymi, to po prostu esy-floresy....

 

 

 

 

    Allleluja! To już Święta!

 

 

 

 

    Jajka są puszyste, milusie i lekkuchne. Można je przebić szpileczką i powiesić na gałązkach. Albo nabić na patyczek i włożyć z kwiatami do wazonu. Wtedy wyglądają tak:

 

 

 

      Ale czasami jajka spotyka inny los.......

 

 

 

 

     To jajko miało akurat najwięcej szczęścia, bo powędrowało do bardzo fajnej osoby! Ewuś, pozdrawiam Cię świątecznie! :-)))

 

 

     A tu koszyczek wielkanocny. Też z filcu, chociaż mój syn stwierdził, że to trochę obciach, bo my ostatnio wszystko mamy z filcu... I jest w tym "coś" z prawdy, ale nie będziemy wnikać "co";-) Czyżbym trochę przesadziła już z tym filcem?... A nawet gdyby,..... to co?

    Proszę zwrócić uwagę na pięknego baranka w koszyczku:-) Mam nadzieję, że jest równie pyszny:-) Ba, w sumie to jestem tego pewna!:-))) Bardzo dziękuję za ten smaczny prezent. W tej chwili jest jeszcze ozdobą stołu, ... ale już niedługo, zapewniam..... :-)))

 

 

 

     A tu wielki ukłon w stronę mojej kochanej klasy 3b!:-) To są ozdobione przez nich pisanki, również ze styropianu. Pięknie się prezentowały na wystawie stołów wielkanocnych w szkole. I co z tego, że za oknem śnieg, kiedy w koszyczkach tak wiosennie i kolorowo!:-) Wszystkim życzę tej wielkanocnej radości i świeżości, a niebawem także za oknem ucieszymy się prawdziwą wiosną!:-)

 

 

 

    DOBRYCH I RADOSNYCH ŚWIĄT WIELKIEJ NOCY!

 


Podziel się
oceń
4
1

komentarze (6) | dodaj komentarz

ceramika i sznurek

niedziela, 24 marca 2013 21:32

  Chwila wolnego czasu po ostatnim pracowitym, wypełnionym po brzegi czasie. Dzisiaj dominowała ceramika i sznurek. 

   Tu długie wisiory z ceramicznymi kulami:

 

 

     A tu masywny naszyjnik z grubego skórzanego rzemienia z przekładkami:

 

 

 

 

      Akrylowy komplecik - bransoletka z kolczykami:

 

 

    Bransoletki - ceramiczne kulki oplatane woskowanym sznurkiem:

 

 

 

      Naszyjnik wyplatany ze sznurka i kulek ceramicznych. Trochę kłopotliwy, bo sznurki były długie i często się plątały. Czasami same z siebie, a czasami z pomocą kocicy Szarloty, która w przeciwieństwie do mnie uważała, że to dobra zabawa :-)

 

 

 

 

    Doceniając wkład Szarloty w powstanie powyższej biżuterii - kolczyki upamiętniające to wydarzenie;-) Masa perłowa ozdabiana elementami decoupage'u:

 

 

      Inne kolczyki wykonane tą samą techniką:

- różyczki:

 

 

 

- i elementy "folkowe":

 

 

 

    Kolczyki z elementami bali i howlitem:

 

 

     I to by było na tyle. Do następnego razu, czyli kolejnej wolnej chwili :-)

 

 


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (8) | dodaj komentarz

i jeszcze trochę wyrobów z filcu...

środa, 09 stycznia 2013 20:04

    Jakby to wszystko zebrać razem, to mogłabym otworzyć sklep....

 

 

    ....a to tylko efekt pracy jednego zimowego wieczoru....

 

    Tym razem "uszyło mi się" kilka damskich piórniczków - ewentualnie kosmetyczek:

 

 

 

    Szminka, klucze, pióro, wachlarz i co tylko chcesz zmieści się tu bez problemu.

 

 

 

    ... a tu może trochę z problemem, .....ale jak będzie jakiś problem to zawsze można się przepakować do tego z górnego zdjęcia:

 

 

 

 

    No, i jeszcze powtórka z etiui na telefony. Różne są telefony, małe i duże, cienkie i grube, więc moje etui też są różne. 

    Etui z klapką ozdobioną frędzelkami z koralikami i .... cudnej urody aniołkami:-)

 

 

 

A tu etui bez klapki, bo niektórzy, m.in. Ela tak właśnie wolą:-) Pozdrowienia dla Eli!;-)

 

 

 

 

A te są nie tylko z aniołkami, ale jeszcze  dodatkowo z naszytym dla klapce kwiatuszkiem, czyli wersja "na bogato":

 

 

 

 

 

 

 

 

 

      Poniżej torba dla Beatki, na specjalne życzenie z ... pieskiem. Piesek miał być  konkretnej rasy. Ciekawe czy ktoś zgadnie jakiej?:-)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

      I jeszcze jedna torba. Grafitowa, z impregnowanego filcu. Ozdobiona uroczym ptaszkiem w kolorach zwiastujących nadejście wiosny. Tę torbę "wymyśliła" sobie córka Magdy - Zosia:-)

 

 

 

 

 

 

 

 

    I to by było na tyle... Koniec zabawy, wracam do obowiązków. Tym bardziej, że czeka na mnie zaległa lektura i praca z filozofii. Filozofia jest jak najbardziej o.k., tylko jakoś trudno mi się zabrać konkretnie za poglądy Nietzschego. Ale przecież nie można robić tylko tego, co się lubi i co sprawia przyjemność. Kończę więc to moje "filozofowanie" i biorę się na poważnie za "Genealogię moralności"....

 


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

kwiatek do kożucha

sobota, 15 grudnia 2012 21:34

    Tej zimy zaobserwowałam duże zapotrzebowanie na kwiaty.... Zwłaszcza te filcowane na sucho:-) Siedzę więc i w wolnych chwilach filcuję.

     Wprowadziłam jednak pewne zmiany, bo wszystko co się robi zbyt długo staje się nudne. Niesamowite, ale udało mi się "wyhodować" nowe odmiany - cieniowane:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

      Jakość zdjęć kiepska, przepraszam, ale lepiej mi wychodzi filcowanie kwiatków, niż robienie zdjęć. Nie można umieć wszystkiego, prawda? :-) 

 

 


Podziel się
oceń
4
1

komentarze (7) | dodaj komentarz

świece bożonarodzeniowe

sobota, 15 grudnia 2012 21:12

     Do szuflady z decoupagem wrzucam kolejne fotki świec, tym razem ozdobione wzorkami o tematyce bożonarodzeniowej. 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

zamiast pierniczków na choinkę

sobota, 15 grudnia 2012 21:03

   Zima w pełni, mróz i śnieg. Nie powinno mnie być teraz w domu, miałam spędzić ten wieczór w teatrze razem z mężem.  Ale mąż chory, niestety, a ja mam wolną chwilkę, więc nadrabiam zaległości na blogu. 

   Czas przedświąteczny to podobno dla wielu ludzi zwariowany czas. Nie do końca miałam okazję się o tym przekonać, bo... nie mam czasu. Ale pod pewnym wzlędem też chyba udzieliło mi się coś z tego i .... trochę wariacji przedświątecznych udokumentowałam na zdjęciach. Pierniczki i ciasteczka jakoś nie bardzo mnie kręcą.... Żebym tak miała ugniatać ciasto i wykrajać pierniczki to nie bardzo... Ale filcować to co innego, nie ma sprawy...

 

Choineczka może być okolicznościową broszką lub zabawką do powieszenia na choince.

 

Gwiazda betlejemska

 

Konik, tym razem bez biegunów, takie też są...

 

Trochę "zwichrowany" aniołek.

 

 

To tyle....  Ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej jestem skłonna mimo wszystko zrobić także prawdziwe świąteczne pierniczki . I kto wie czy to  się jednak tak nie skończy....


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (9) | dodaj komentarz

etui z filcu

środa, 28 listopada 2012 15:58

     Im zimniej na dworze, tym lepszy czas dla filcu.... Tak, tak... Ciągle mam prośby od różnych osób, żeby im coś uszyć z filcu. Szkoda tylko, że nie mam tyle czasu, żeby sprostać szybko wszystkim tym prośbom, ale obiecuję, że będę się strać:-)

     Całkiem niedawno uszyłam koleżance taką oto torbę, podobno w sam raz na ... klasówki:-):

Tu jeszcze w fazie przymiarek i szycia....

 

 

A tu już efekt końcowy:

 

 

Jest tak jak chciała Ewa - dużo i kolorowo;-)

 

 

A tu kolekcja jesiennych etui na telefony. Wczoraj było ich dziewięć, a dzisiaj nie mam już żadnego, bo wszystkie  poszły w dobre ręce:-)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
2
1

komentarze (8) | dodaj komentarz

pożegnanie z latem, pożegnanie z motylami...

poniedziałek, 01 października 2012 20:32

Lato odeszło na jakiś czas. Nie czas żałować, gdy przed nami piękna jesień!

A u mnie jeszcze tańczą motyle :-)

Ostatnio na obiedzie u mojej Wspaniałej Teściowej Joli na deser oprócz tortu i pysznej szarlotki były ciasteczka w kształcie motylków. I od tego się wszystko zaczęło....

Przecież takie foremki do wycinania z ciasta motyli to wspaniała forma do ufilcowania takich samych motylków tylko z czesanki wełnianej. Technika taka  jak przy zamieszczonym na moim blogu kursie robienia kwiatków. Jak będę mieć wolną chwilę to zrobię dokładny instruktarz jak to należy wykonać krok po kroku, a dzisiaj ograniczę się do zamieszczenia zdjęć tego, co już udało mi się zrobić:

 

 

 

 

 

 

 

A jak już się wzięłam do roboty to jeszcze uszyłam kilka pokrowców na telefony. Oto jeden z nich, z aniołkiem:-) - 

 

 

A to etui uszyte specjalnie dla Babci Joli:

 

I to by było tyle na dzisiaj.... ;-)


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

wakacyjne bransoletki ze sznurka - splot makramowy i ...tradycyjnie trochę filcu

wtorek, 28 sierpnia 2012 18:47

     Podejrzałam gdzieś u kogoś bransoletki wykonane ze sznurka jubilerskiego splotem makramowym. Przypomniałam sobie jak się to robi, a potem trzeba było jeszcze troszkę poeksperymentować z nawlekaniem koralików. Pomocny okazał się też internetowy kurs robienia bransoletek. A oto efekt:

 

Ta bransoletka powędrowała do Wioli :-)

 

A ta do Eli :-)

 

Ta jeszcze nigdzie nie powędrowała...

 

A ta, ponieważ to rozmiar XXL została ze mną :-)

 

No i jeszcze trochę w klimacie filcu:

 

To etui na laptopa powędrowało do Ewy :-)

 

A ta przepastna torba, ponieważ jest w rozmiarze XXL została ze mną ;-)

I to by było wszystko w temacie wakacji.... Koniec. Kropka. Jutro idę do szkoły...

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

enkaustyka, czyli... malowane żelazkiem

wtorek, 28 sierpnia 2012 9:19

       Moje ostatnie odkrycie - enkaustyka! Sztuka stara "jak świat", bo znana już w starożytności. Polega na malowaniu płynnym woskiem za pomocą pędzelka lub specjalnej łopatki. W wydaniu bardzo nam współczesnym to .... malowanie kredkami woskowymi za pomocą żelazka... Może się to wydawać dziwne, albo nawet bardzo dziwne dopóki samemu się nie spróbuje. Miałam to szczęście, że Irenka, która od dłuższego już czasu zajmuje się enkaustyką pokazała mi jak to się robi i mogłam się od niej nauczyć podstaw tej techniki.

 

 

zdjęcia Ewa A. :-)

 

Co nam będzie potrzebne:

- kredki woskowe

- żelazko (są specjalne przeznaczone do enkaustyki, ale nam wystarczy zwykłe do prasowania ubrań)

- sztywne kartki najlepiej z jedną gładką powierzchnią do malowania

- ręczniki jednorazowe do wycierania nadmiaru wosku z żelazka

- tekturowe ramki i podkładki do naklejenia wykonanych prac

 

To pierwsze prace - wprawki:

 

 

 

        Niestety nie potrafię jeszcze namalować żelazkiem tego co chcę. To raczej żelazko rządzi mną, a nie ja nim... Mimo to efekt zawsze mnie zaskakuje i jest niepowtarzalny.

A to już drugie podejście:

 

 

 

       Enkaustyka jest bardzo wdzięcznym zajęciem, bo zawsze można uzyskać ciekawy, niepowtarzalny obrazek, niezależnie od zdolności. Jest też bezpieczna, jeśli zachowamy podstawowe zasady bezpieczeństwa. Żelazko nie jest bardzo gorące, bo nagrzewamy je na jedną z najniższych temperatur. Irenka prowadziła zajęcia z enkaustyki nawet z 4-letnimi dziećmi i nikt się nie oparzył.

 

 

        Skoro tak dobrze się przy tym bawię, to postanowiłam, że nauczę tej techniki także moich uczniów. Jestem pewna, że te zajęcia bardzo im  się spodobają.

(Więcej zdjęć w galerii "Malowane żelazkiem")

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
7
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

kamienie na lato

środa, 18 lipca 2012 20:08

          Kamienie naturalne świetnie nadają się na lato. Chłodzą i dają poczucie kontaktu z naturą. To przedziwne uczucie -  kiedy wykonuję biżuterię z naturalnych kamieni to czuję jak pod wpływem kontaktu z tym surowcem  odprężam się i odpoczywam.

          Bardzo lubię howlit. Zwłaszca ten naturalny, nie farbowany. Oto komplet biżuterii z tego kamienia z dodatkiem elementów metalowych: naszyjnik + bransoletka + kolczyki -

 

 

A tutaj wyroby w podobnym klimacie:

 

 

 

Delikatny naszyjniczek z koralem filipińskim-  chtopowatym, leciutkim i delikatnym jak pumeks:

 

 

 

 Naszyjniki z chryzokolą:

 

 

 

Komplet naszyjnik + bransoletka + kolczyki z turkusu, bardzo modnego w tym roku:

 

 

 

Naszyjnik z elementów metalowych, zaletą jest jego lekkość, chociaż wygląda jakby ważył dużo więcej niż w rzeczywistości:

 

 

 

 

          No cóż... lato latem, ale nie wszyscy mogą odpoczywać. Trochę odpoczęłam przy zabawie z tą biżuterią, a teraz czekają na mnie rzeczy trochę poważniejsze. Skoro nie można mieć wszystkiego co się chce, to warto przyjąć z uśmiechem to co się akurat ma :-)

 

 

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Wpływ filozofii na produkcję wyrobów filcowych ;-)

wtorek, 17 lipca 2012 21:16

      Podobno potrzeba matką wynalazków.  Doświadczyłam tego kiedy Julitta, osoba bardzo etyczna :-))), poprosiła o uszycie etui na telefon komórkowy. Nie od razu podeszłam do tego entuzjastycznie, bo zazwyczaj to ja decyduję co chcę uszyć. A poza tym wspomniana koleżanka Julitta poprosiła mnie o to podczas wykładu z filozofii, a ja bardzo nie lubię zajmować się na wykładach czymś innym niż wykład... Tak już mam, ale ona o tym wtedy nie wiedziała.... Teraz ma okazję się dowiedzieć, bo wiem , że często tu zagląda ;-))) Julitto, szczególne wakacyjne pozdrowienia dla Ciebie przy tej okazji. A propo's - jak Ci poszedł egzamin z filozofii? :-)))

       Otóż rzeczona Julitta przy pomocy pisma obrazkowego przedstawiła mi jak się sprawy mają i czego oczekuje po moich "sprawnych rękach":-) Na następnych zajęciach jej oczom ukazało się takie oto etui:

 

Ale tego było mało mojej koleżance... Na następne zajęcia zażyczyła sobie etui na tablet. I cóż było robić... Zatem na następnych zajęciach jej piękne oczy ujrzały takie oto etui na tablet:

 

 

A oto jak wygląda cały komplecik:

 

 

        Droga Julitto, jeśli po wakacjach uznasz, że chciałabyś jeszcze mieć pokrowiec na laptopa albo na fortepian to nie ma sprawy. Jak widzisz wszystko da się zrobić, .... tylko błagam, nie rozmawiajmy o tym na filozofii ;-))))

P.S. Julitta ma poczucie humoru i wiem, że mogę tak napisać, a ona się nie obrazi.... Przynajmniej taką mam nadzieję.... ;-))))

       Jak widać filozofia odegrała tu znaczący wpływ na wyprodukowanie przeze mnie nowych wyrobów z filcu. Ale to jeszcze nie koniec tego wpływu....

       Moja szkolna koleżanka Irenka od grudnia do.... lipca czekała na uszycie torebki z filcu. Niestety z powodu zajęć na uczelni, w tym także właśnie wspomnianej już wcześniej filozofii sprawa odciągała się w czasie aż do granic przyzwoitości.... :-( No ale i tą sprawę udało się w końcu zakończyć pozytywnie. Stało się to właśnie tuż po zdaniu ( dodam z dumą, że z pozytywnym wynikiem! ) egzaminu z .... filozofii właśnie. Jako dowód całego tego zamieszania zamieszczam poniższe zdjęcie:

 

 

         Na tym zdjęciu torba jest już na ramieniu swojej właścicielki Irenki, którą serdecznie pozdrawiam przy tej okazji, bo ona podobnie jak Julitta zagląda tu od czasu do czasu ;-)))

         Filozofia ma wpływ na różne dziedziny naszego życia i dobrze być tego świadomym planując zrobienie czegokolwiek.... :-)

 

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


niedziela, 28 sierpnia 2016

O mnie

Leworęczna. A właściwie oburęczna. Może dlatego czasem zastanawiam się co zrobić z rękami. A raczej co zrobić rękoma. Lubię wszelką dłubaninę, prace manualne, szydełkowanie i takie tam... Babska dłubanina! Czasem wyjdzie coś fajnego, czasem nie... Ale czemu nie spróbować? Więc próbuję. Najważniejsze jest, żeby oderwać się od prozaicznych czynności codziennych i ....odpocząć!

O moim bloogu

Na moim blogu prezentuję wykonane własnoręcznie prace - biżuterię, torby filcowe.... i co jeszcze, to się okaże.... To mój sposób na odpoczynek, relaks, wolny czas... Zapraszam! :-)

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 53766
Bloog istnieje od: 2033 dni

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl